Drukuj
Kategoria: Jubileusz

 

Ks. Jan Jagiełka ? Piekoszów

Sługa Boży ks. Wojciech Piwowarczyk bardzo kochał Kościół. Świadomy był, jak dużo Mu zawdzięcza oraz jak ważny jest dla innych, dlatego chętnie, często i z wielkim znawstwem o Nim mówił i Jemu z całego serca służył.Ks. Wojciech wychowany był w tradycji teologii trydenckiej, ale otwarty na Boże światło nauczał i apostołował w duchu przygotowywanego Soboru Watykańskiego II, a później z wielką pasją poznawał jego nauczanie, przedstawiał je i chętnie realizował.

W 1953 r. ks. Wojciech przeprowadził sześciodniowe rekolekcje na temat Kościoła. Treść nauk można poznać dzięki dobrze zachowanym rękopisom. Jest to zbiór 123 kartek formatu A5 z systematycznie ułożoną treścią nauk oraz 40 kartek stanowiących dodatki do zasadniczego tekstu. Wszystkie te kartki w liczbie 173 są zebrane w papierowej obwolucie.

We wspomnianych rekolekcjach pierwsza nauka była poświęcona odpowiedzi na pytanie ?Co to jest Kościół??. Rekolekcjonista przytoczył najpierw opinie pastorów protestanckich wyrażające zachwyt dla Kościoła katolickiego. Cytowany biskup anglikański z Honkongu, Ronald Owen Hall (1895-1975) wyznał, że Kościół katolicki jest cudem potęgi. Płynie ona z Rzymu i z karności wewnętrznej, z ducha poświęcenia, ofiary, jakim przejęte są zgromadzenia zakonne, oraz z celibatu duchownych. Zachwycał się również jednością ducha i liturgicznego języka pośród ludzi rożnej narodowości: Francuzów, Anglików, Włochów, Amerykanów i innych, wyrażającą się w uczestnictwie w rożnych nabożeństwach. Opierając się na książce jezuity, Wilhelma Franciszka Berthier (1704-1782), ks. Wojciech przytacza świadectwo szwajcarskiego pastora, który nawrócił się na katolicyzm, i podaje argument za prawdziwością i Bożym pochodzeniem Kościoła katolickiego: ?Obserwując, jaką walkę musi prowadzić Kościół katolicki zawsze i dziś, przyjrzawszy się bliżej tym przeciwnikom, ich sposobom walki z Kościołem, ich wartości moralnej, począłem się zastanawiać nad faktem, że mimo wszystko ten Kościół nie upadł, a z każdej walki wychodzi zwycięski, odnowiony, jeszcze piękniejszy ? a wrogowie się rozproszą. Jest to jeden z dowodów, że Kościół ten jest prawdziwym i bożym?.Sługa Boży zwraca uwagę na rzeczywistość tajemniczą dotyczącą Kościoła. Dostrzega w nim tajemną moc wypływającą ze zjednoczenia tego, co boskie, i tego, co ludzkie. W jakimś sensie, przez daleko idącą analogię, jedność pierwiastka boskiego i ludzkiego przypomina unię hipostatyczną w Chrystusie. Ks. Wojciech podkreśla przeciwstawność tych dwóch elementów, gdyż boski sięga wieczności, a ludzki, ze względu na ograniczoność i niedoskonałość, nasuwa na myśl kruchość Kościoła. Taka zaś jego natura powoduje, że jest rzeczywistością zbawczą. Ludzie grzeszni, tworzący Kościół, doznają dobrodziejstwa dzieła odkupieńczego dokonanego przez Chrystusa, będącego fundamentem Kościoła. Znamiona tego, co boskie i mocne, oraz tego, co ludzkie i słabe, przywodzą na myśl rekolekcjoniście obraz narodzenia Chrystusa wyrażony w kolędzie: ?Bóg się rodzi, moc truchleje?. Słabość Dzieciątka i wielkość Boga. Na Kościół trzeba spojrzeć jak na Chrystusa: dostrzec w nim świętość i moc Boga oraz małość i słabość ludzi. Płaczące Dziecko w betlejemskiej grocie niekoniecznie musiało zachwycić pasterzy i królów. Dopiero łaska Boża pozwala odkryć w Nim Boga Stwórcę i Odkupiciela. Podobnie, pobieżne spojrzenie na Kościół wcale nie musi zachwycić. Przeciwnie, mogą się na pierwszy rzut oka narzucić ludzkie błędy. To może spowodować, że nie odczyta się piękna Kościoła i nie pokocha się go. Dopiero wnikliwa analiza jego struktury, poznanie go dogłębne pozwoli zrozumieć jego wielkość i piękno. Pobieżne spojrzenie na bazylikę św. Piotra też nie musi wszystkich zachwycić. Jednakże dokładne obejrzenie świątyni, zaznajomienie się z wiadomościami przekazanymi przez przewodnika, ponowne zapoznanie się z nią może pozwolić odkryć geniusz konstrukcji, rozmiary, artyzm i doprowadzić do uznania, że jest to dom Boży i brama niebios, najdostojniejsza budowla świata.Ks. Wojciech przypomina, że słowo Kościół, w języku nowotestamentalnym ????????, wywodzi się od czasownika ???????, co oznacza ? wywoływać, zwołać, zgromadzić. W Nowym Testamencie Kościół oznacza prawdziwych wyznawców Chrystusa, wszystkich lub część, np. rodzinę, zgromadzenie. Mogą to być sami przełożeni, sami wierni lub jedni i drudzy razem. Dopiskiem na marginesie notatek zaznacza, że najdostojniejszą ideą o Kościele jest idea Mistycznego Ciała Chrystusa, przedstawiona przez św. Pawła w Liście do Kolosan 1,18: ?On [Chrystus] jest Głową Ciała ? Kościoła?. Myśl ta uwypukla prawdę, że Kościół jest społecznością religijną na stałe zespoloną, jest królestwem Bożym na ziemi. Ma wspólny, dobry cel, jakim jest zbawienie ludzi, i osiąga go za pomocą wiary, wypełniania przykazań Bożych, przyjmowania sakramentów i składania ofiar, poddając się kierownictwu władzy, czyli kolegium apostolskiemu i jego następcom, którzy zalecają dobre środki, a złych zabraniają. Życie Kościoła to życie Chrystusa w nas. W myśl zapowiedzi Ps 22,23 Chrystus chwali Boga w zgromadzeniu, w Kościele: ?Będę głosił imię Twoje swym braciom i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia?. Sługa Boży na wyeksponowanie prawdy istotowej obecności Chrystusa w Kościele przytacza odważne świadectwo św. Joanny d?Arc wypowiedziane do sędziów, którzy ją przesłuchiwali: ?Po mojemu Chrystus i Kościół to to samo?. Ks. Wojciech podkreśla, że Kościół jako Ciało faktycznie zrodził się z boku Chrystusa, gdy wypłynęły z niego krew i woda ? symbole chrztu, który obmywa, i Eucharystii, która ożywia. Z tegoż boku Zbawiciela zostało Kościołowi podarowane życie. Chrystus przez łaskę zrodził Kościół. ?Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany? (Ef 5,25-27).

Ks. Wojciech przytacza odpowiedź bp. Jacques- Benigne Bossuet na pytanie, czym jest Kościół: Kościół jest królestwem Boga, Jego warownią, stolicą, świątynią, przybytkiem, tabernakulum. To Chrystus, który z ludźmi przestaje i z nimi się jednoczy. To zgromadzenie dzieci Bożych, to zastępy Boga żywego.

Bramą, która pozwala wejść do pałacu innych sakramentów i do pałacu Kościoła, jest chrzest. On łączy w jedno ciało wielu ochrzczonych, gładzi grzech, obdarza łaską uświęcającą, czyni dziećmi Bożymi, dziedzicami nieba, łączy z Osobami Trójcy Świętej i z Kościołem, daje specjalne łaski do wypełnienia życiowego powołania. Zawiera w sobie zobowiązanie ochrzczonego do wysiłku ascetycznego, do dążenia do doskonałości. Jest w nim wrzucone w nas ziarno doskonałości, które należy pielęgnować. Mobilizuje on, by każdego dnia umierać dla grzechu. Sakrament przyjęty jest raz, a obumierać dla zła trzeba każdego dnia. Chrzest wymaga od ochrzczonego stałego oczyszczania siebie i stałego wzrostu. Należy pielęgnować w sobie ciągłą tęsknotę za Bogiem spotkanym w sakramencie chrztu. Chrześcijanin ma poddawać się tej niepokojącej dynamice, pielęgnować w sobie ciągłe niezadowolenie z siebie, mobilizujące do czegoś jeszcze lepszego, spowiadać się, żałować za grzechy, zadość czynić, poddawać się rozwojowi poprzez korzystanie z innych sakramentów, odnawiać w sobie obietnice z chrztu świętego. W chrzcie ks. Wojciech upatruje zaczątek dobrych myśli, czynów i powołania w ogóle, dlatego zachęca, by uroczyście obchodzić rocznicę chrztu i imieniny, które powinny służyć do odkrywania posłannictwa związanego ze znaczeniem świadomie nadanego na chrzcie imienia.

Tematem ulubionym przez ks. Wojciecha jest jedność w Kościele. Za jej wzór podaje zjednoczenie Osób Boskich w Trójcy Świętej. Węzłem jednoczącym chrześcijan jest Duch Święty. Dzięki Niemu są oni złączeni w zasługach Jezusa i w ich ludzkich zasługach. W ten sposób realizuje się świętych obcowanie.

Sługa Boży przypomina, jak mocno wybrzmiało pragnienie Jezusa dotyczące jedności Jego uczniów wyrażone w modlitwie, którą nazywamy arcykapłańską: ?aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno? (J 17,21). To samo pragnienie jest w sercu św. Pawła: ?A przeto upominam was, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście byli zgodni, i by nie było wśród was rozłamów; byście byli jednego ducha i jednej myśli? (1 Kor 1,10). Ks. Wojciech komentuje, że ciasnota pojęć, egoizm pod rożnymi postaciami, drażliwość, zazdrość, bezwzględne obstawanie przy swoim zdaniu, kłótnie i nieporozumienia nadwyrężają harmonię Ciała Chrystusa. Jego zdaniem największego rozbicia jedności dokonuje grzech. Rozumujący jak Chrystus nie godzi się na tolerancję grzechu ani u siebie, ani u innych. Walczy nieustannie z grzechem jak płomień niegasnący.

Sługa Boży podpowiada, że jedność należy pielęgnować poprzez współpracę, jedność modlitwy i jedność czynów. Podziały zaś, jego zdaniem, można zwalczać, wybierając dla siebie rzeczy gorsze, obdarowując wszystkich nadprzyrodzoną życzliwością, zwalczając zazdrość, pielęgnując współzawodnictwo i okazując wyrozumiałość na wady drugiego człowieka.

Ks. Wojciech podaje trzy zasady, które walnie przyczyniają się do budowania jedności Kościoła. Pierwsza z nich to zasada totalizmu organicznego. Chodzi o to, że w Kościele wszyscy muszą pracować. Wyłączenie się z pracy i odpowiedzialności choćby tylko jednego może powodować zastój w całym organizmie. Chodzi o włączenie całego potencjału, jaki każdy posiada, bez deprecjonowania jakiegokolwiek daru. W apostolstwie należy wykorzystać zarówno to, co w człowieku naturalne, jak i to, co nadnaturalne. W trosce o pełnię życia religijnego należy harmonijnie łączyć naturę i nadnaturę. Całe uposażenie naturalne włączyć organicznie w cały świat nadprzyrodzony, np. przez Maryję dochodzić do Jezusa, a przez Niego, w łączności Ducha Świętego do Boga Ojca. Łaska nie niszczy natury, ale ją uszlachetnia i na niej buduje, dlatego potrzeba, by nie tylko wszystkich w Kościele zaangażować do dzieł Bożych, ale również włączyć w nie całego człowieka.

Druga zasada ważna w budowaniu jedności Kościoła to zasada udzielania się. ?Gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki? (1 Kor 12,26). Każdy człowiek jest uposażony w odmienne dobra, przymioty, uzdolnienia. Należy służyć nimi bliźniemu. Wzajemne relacje powinny być nacechowane uprzejmością, troskliwością, rozumną i czynną gorliwością. ?Weselcie się z tymi, którzy się weselą, płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach! (?) Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi! (?) Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód ? nakarm go. Jeżeli pragnie ? napój go!? (Rz 12, 15-20). Zjednoczenie wiernych w Kościele polega na ich współpracy, na współuczestnictwie we wzajemnej wymianie dóbr. Łaska jednych jest dobrem dla drugich. Lepiej zyskuje, kto dla drugich pracuje, gdyż człowiek obdarowany czuje się spontanicznie zobowiązany do wdzięczności, a często jego rewanż przekracza otrzymane wcześniej dobro. Akt wdzięczności prowokuje do kolejnych dobrych uczynków, ubogaconych o miłość nadprzyrodzoną, i tym sposobem buduje się i powiększa łańcuch gorliwych czynów. Ludzie chętnie obdarowują ludzi wdzięcznych, a pomijają niewdzięcznych. Należy pielęgnować wdzięczność, gdyż w istotny sposób przyczynia się ona do jedności i owocnego apostolstwa w Kościele.

Trzecia zasada istotna dla budowania jedności Kościoła to zasada stopniowego rozwoju. Podobnie jak w ludzkim organizmie nie wszystkie członki rozwijają się w tym samym czasie i nie są identyczne co do wielkości, tak samo we wspólnocie Kościoła: trzeba z pokorą zaakceptować późniejszy i wolniejszy oraz inny rozwój niektórych. Należy mieć dużo wyrozumiałości, zachęcać poprzez pochwały, dobre rady, wsparcie. Nie zrażać ostrą krytyką. Nie uprzedzać się z góry do innych. Szukać tego, co łączy, a nie tego, co dzieli. Dążyć do porozumienia, a nie do sporu. W każdej inicjatywie doszukiwać się dobrego, a nie złego. Nie chodzi ani o bezkrytyczny entuzjazm, ani o podjętą z góry niechęć, gdyż jako taka jest ona przeciwna duchowi Ewangelii. Wielką sztuką jest budowanie optymalnej relacji z przyjaciółmi: ?Nie sztuka walczyć ze swymi przeciwnikami, ale wielka sztuka żyć ze swoimi przyjaciółmi?. Trzeba otworzyć się na dary nadnaturalne, by umieć budować przyjaźń mimo doznawanych trudności. ?Całe życie na mnie napadali najlepsi przyjaciele?. Przytoczone myśli i praktyczne rady świadczą o wielkiej znajomości człowieka ze strony ks. Wojciecha. Zamiłowanie do teologii i psychologii pozwalało mu mieć głębokie i całościowe zrozumienie człowieka i darzyć go wielką miłością. Wiedza ta pozwalała mu również na sformułowanie ciągle aktualnych rad służących budowaniu jedności Kościoła.

Sługa Boży podkreśla wielką wartość Eucharystii w procesie budowania jedności Kościoła. Ona jest symbolem, wymogiem i urzeczywistnieniem jedności w Kościele. O własnych siłach człowiekowi trudno jest budować jedność z bliźnim i z Bogiem. W tym procesie rolę fundamentalną odgrywa Bóg, który przenika człowieka. Od Eucharystii, która będąc ofiarą, domaga się wyniszczenia, zrezygnowania z siebie, przyjmujący Ją uczy się życzliwości i przyjaźni, tak istotnych w procesie budowania jedności. Jak ziarna są zjednoczone w chlebie, a krople w winie, tak między sobą i z Bogiem są zjednoczeni chrześcijanie. Ks. Wojciech sygnalizuje, że począwszy od XII wieku więcej zwracało się uwagę na komunię człowieka z Bogiem dzięki przyjęciu Eucharystii niż na komunię pomiędzy bliźnimi. Więcej na uwielbienie Eucharystii przez jednostkę niż na siłę dynamiczną Eucharystii sprawiającą jedność pomiędzy karmiącymi się Nią. Dziś bardziej odkrywa się rolę Eucharystii w jednoczeniu się chrześcijan pomiędzy sobą. Ks. Wojciech uświadamia: ?Ten prawdziwie przyjmuje Komunię po chrześcijańsku, kto ją łączy z całym Ciałem Mistycznym?.

W Eucharystii jest wiele elementów, które łączą. Jak łączy każdy stół, tak również eucharystyczny, a jest nim ołtarz. Wspólnie spożywany pokarm jest znakiem zjednoczenia i równości biesiadników. Budowaniu jedności pomiędzy ucztującymi na Eucharystii sprzyja jakość przyjmowanego Pokarmu: jest to pokarm niebiański, Bóg, który stał się pokarmem. Tak, jak kiedyś wiele osób przynosiło z rożnych zakątków państwa materiał budowlany na budowę świątyni, tak dzisiaj zbierane są w jedno ofiary licznych wiernych oraz ich datki, umiejętności i talenty: ofiarodawców, robotników, rzeźbiarzy, malarzy, muzyków, kapłanów. W Chrystusie jest jedność pomiędzy Ofiarnikiem i Ofiarą, pomiędzy wiernymi buduje się jedność przez wspólną intencję, ofiarę, modlitwę, pieśń, znak pokoju, Komunię Świętą. Sługa Boży wyjaśnia, że gest przekazania sobie pokoju, tzw. ?pax?, ma w sobie coś z obrazu wspinania się na gorę przy wzajemnym wspieraniu się. Mocniejsi wspomagają słabszych, tak by wszyscy doszli do celu. Znakiem jedności budowanej przez Eucharystię jest również łączenie się wszystkich kapłanów celebrujących Ją z Ojcem Świętym.

Eucharystia wymaga jedności, choćby za cenę poniesienia jakichś ofiar, np. pogodzenia się z bliźnim. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5,23-24). Ks. Wojciech wyjaśnia, że kiedyś w budowie katedry nie mógł uczestniczyć ktoś, kto nie przebaczył swoim winowajcom. Nie mógł podejmować wspólnej pracy ktoś, kto nie żył w zgodzie z innymi.

Jedność w Kościele budowana jest już przez sakrament chrztu, ale Eucharystia umacnia ją. Przez Nią następuje jakby nowe, mistyczne wcielenie Chrystusa ? w Kościele. Ks. Wojciech tłumaczy, że łaska pozwala posiadać Boga na sposób duchowy, a Eucharystia zarówno na sposób duchowy, jak i cielesny, poprzez fizyczną obecność Jezusa w przyjmującym Komunię Świętą. Następuje zjednoczenie z Jezusem i z bliźnimi. Eucharystia sprawia jedność dzięki specjalnej łasce, tzn. dzięki miłości, która uzdalnia, by wybierać to, co lepsze; uzdalnia w pełnieniu gorliwych czynów. Eucharystia, będąc darem, uczy czynienia z siebie daru dla innych. W praktyce chodzi o to, by szukać tego, co łączy, a nie rozpamiętywać tego, co dzieli.

Sługa Boży apeluje, by przez Eucharystię totalnie, całościowo związać swoje życie z Chrystusem w taki sposób, by we wszystkich przejawach było ono wyzwolone spod wpływów mocy demonicznych. Można tego dokonywać przez lepsze poznanie prawdy o Bogu, o Eucharystii, o obowiązku moralnym. Można spotęgować owocowanie Eucharystii przez solidniejszą pracę nad cnotami w swym życiu, przez głębsze poczucie odpowiedzialności za swoje czyny wobec innych, a więc przez troskę o danie dobrego przykładu. Można doskonalić się w budzeniu w sobie aktów gorącego i serdecznego przywiązania do Bożej rodziny, do Kościoła, do wspólnoty kościelnej, w której się żyje.

Sługa Boży wylicza dwa główne i ostateczne cele istnienia Kościoła: 1) oddanie chwały Panu Bogu, 2) doprowadzenie ludzi do zbawienia. Cele te są osiągane za pomocą trzech Śródków: poprzez władzę a) nauczycielską, b) kapłańską i c) pasterską (królewską). Celem Kościoła jest również kontynuowanie misji Chrystusa: ?Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam? (J 20,21), ?Syn Człowieczy przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło? (Łk 19,10). Do oddania czci Bogu nakłania uświadomienie sobie Jego majestatu, dobroci, potęgi i piękna. Przeszkodami na drodze chrześcijanina do świętości są:

f) skupienie i osamotnienie, g) ćwiczenie się wytrwałe w dobrych uczynkach.Ks. Wojciech sporo uwagi poświęca w swym nauczaniu problematyce władzy w Kościele. Idzie w nim za myślą eklezjologiczną wyrażoną przez Ojca Świętego Piusa XII w encyklice Mystici Corporis z 1943 r. Podkreśla, że Chrystus jest Głową Kościoła i kieruje Nim przez swoje wiecznie żywe i wiecznie aktualne słowa, przez papieża i biskupów i przez swoje osobiste rządy w Kościele. Potrójna władza Chrystusa (potestas): nauczycielska, królewska i kapłańska na zawsze pozostaje w Kościele. Władza nauczycielska (potestas magisterii) dotyczy przede wszystkim oddziaływania na rozum, władza pasterska zwana też królewską (potestas regiminis) dotyczy najbardziej woli i jest władzą prawodawczą, sądowniczą i ustawodawczą, władza zaś kapłańska (potestas ordinis) oddziałuje na całego człowieka i ma na celu doprowadzenie go do zbawienia. Władzę święceń (potestas ordinis) posiadają biskupi, kapłani i diakoni. Chrystus, który pozostał ze swymi uczniami przez wszystkie dni aż do skończenia świata (por. Mt 28,20), kieruje cały czas Kościołem przez wybranych przez siebie pasterzy: ?Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi? (Łk 10,16). Chrystus jako Głowa Kościoła zapala w wiernych światło wiary, obdarowuje wiedzą, rozumem i mądrością, przez powołanych przez siebie pasterzy przewodniczy zgromadzeniom, zaleca, by strzec czystości prawd objawionych, zachować je w całości, bronić ich i głosić je przez dzieła apostolatu. Na wyjątkowe dni daje mężów opatrznościowych, świętych, aby strzegli Kościoła i boskich prawd, jest źródłem świętości, tzn. jej twórcą i wykonawcą, oraz obdarowuje darami Ducha Świętego. Wspomnianymi przymiotami Chrystusa obdarowany jest Papież, onodbija na sobie cechy Chrystusa Głowy, i jako taki godzien jest bezgranicznego zaufania ze strony wiernych. Władza Chrystusa na zawsze pozostaje w Kościele. Budzi spokój i zaufanie. Następcami apostołów są biskupi. Następcą kolegium apostołów jest kolegium biskupów.Ojcu Wojciechowi bardzo droga jest nauka o Kościele jako Mistycznym Ciele Chrystusa. Podkreśla, że Chrystus, jako Głowa tego Ciała, wywiera na niego wpływ wewnętrzny, nadprzyrodzony i niewidzialny. Ta niewidzialność, nadprzyrodzoność i życie Boże stanowią rzeczywistość ?mistyczną?, tajemniczą. W Kościele, Ciele Mistycznym, podobnie jak w ludzkim ciele można wskazać na elementy widzialne i niewidzialne. Na te pierwsze składają się wierni Kościoła, prawa kościelne, ryty, nabożeństwa, sakramenty. Można te elementy nazwać ciałem Kościoła, zaś elementy wewnętrzne, niewidzialne, takie jak łaska uświęcająca, cnoty wlane, dary Ducha Świętego, łaski aktualne, charyzmaty można nazwać duszą Kościoła.Kościół na ziemi nazywany jest walczącym, ponieważ jest w stadium nieustannej walki z duchem ciemności i zła oraz z wadami ludzkimi. Metodą Kościoła walczącego jest duch pokuty i miłość ofiarna w cierpieniu. Uczestnictwo w cierpieniu Chrystusa daje prawo do uczestnictwa w Jego chwale (por. Dz 20,28). Kościół na ziemi nie musi objawić wielkich sukcesów swej walki, ale może dać maksimum swego cierpienia i ofiary. Chęć wielkiego triumfu nie jest w duchu Chrystusa i Kościoła. On kieruje się cichością, pokojem i pokorą. Cierpienie i ofiara o tyle uczą, o ile są przyjmowane z pogodą i pokojem ducha jako pochodzące od Boga.Sługa Boży chętnie wyjaśnia, co znaczy, że Kościół jest widzialny, niezmienny, konieczny do zbawienia oraz że znamionują go takie przymioty, jak nieomylność, świętość, powszechność i apostolskość. Szczególnie lubował się we wskazywaniu dróg świętości oraz w zachęcaniu do gorliwego apostolstwa i odpowiedzialności za misje. Podkreślał bogactwo Kościoła polegające na tym, że nie jest on jedynie Kościołem walczącym, pielgrzymującym po ziemi, ale również cierpiącym, oczyszczającym się w czyśćcu oraz tryumfującym w niebie. Występuje w Nim communio sanctorum, świętych obcowanie. Najświętsza Maryja Panna jest w Kościele Matką i Orędowniczką. Ona daje życie, karmi, wychowuje, uczy, otacza dobrocią, ochrania. Kościół pilnie się w Nią wpatruje, podziwia Ją, naśladuje i razem z Nią gotów jest trwać pod Krzyżem Jezusa.

Reasumując, należy stwierdzić, że eklezjologia Sługi Bożego ks. Wojciecha Piwowarczyka jest mocno zakorzeniona w przesłaniu biblijnym, szczególnie nowotestamentalnym, w nauczaniu Ojców Kościoła i świętych, spośród których ks. Wojciech jest wielkim znawcą doktryny św. Tomasza z Akwinu, w nauczaniu Soboru Watykańskiego I, encyklik Divinum illud Leona XIII i Mystici Corporis Piusa XII. Miał bardzo wielkie wyczucie roli i miejsca osób świeckich w Kościele. W tej materii był prekursorem nauki Soboru Watykańskiego II wyrażonej w Lumen gentium oraz Gaudium et spes, a nawet przesłania bł. Jana Pawła II zawartego w liście apostolskim Christifideles laici. Poświęcenie 20 lat na formację alumnów, a później kolejnych 20 na formację prezbiterów, a właściwie służenie im do końca życia było wcieleniem tego, o czym wiele lat poźniej napisał Ojciec Święty w Pastores dabo vobis. Zamiłowanie ks. Wojciecha do misji przypomina ducha obecnego w nauczaniu papieskim z Redemptoris missio. Wielka miłość do Kościoła, poświęcanie się dla Niego, posłuszeństwo Jego nauczaniu i pasterzom oraz zrozumienie i wyczucie tendencji i prawd, które zostały wyrażone przez bł. Jana Pawła II pod koniec życia ks. Wojciecha, świadczą o poddawaniu się Sługi Bożego natchnieniom Ducha Świętego. Świadczą o jego świętości, polegającej na uzgodnieniu swoich myśli, pragnień i czynow z Bożą prawdą i Bożą wolą.